Doktor Internet vs. Siostra Praktyka – żelatynowa maska na zaskórniki

„Pozbądź się wągrów jednym prostym ruchem”, „super metoda na zaskórniki”, „tania metoda na wągry”. Z ciekawości przetestowałam. Trochę zmodyfikowałam. Mam kilka myśli na temat tego, czy warto.

Mnóstwo kosmetycznych life-hacks zachwyca się nad żelatynowymi plasterkami na zaskórniki. Smarujesz, ciągniesz – skóra gładka jak marmur. Przynajmniej według tychże porad i załączonych do nich obrazków przedstawiających niekoniecznie przyjemne dla oka czyjeś wypryski.

Jak to zrobić? W większości przypadków przepis jest ten sam:

łyżeczkę żelatyny zmieszać z ciepłą wodą (względnie mlekiem). Mieszamy, aż się rozpuści i rozprowadzamy na newralgicznym obszarze, np. broda, nos, pokrywając skórę grubą warstwą mazidła. Czekamy od kilkunastu minut do pół godziny, aż żelatyna całkowicie wyschnie. Zrywamy. Gotowe.

W praktyce? Nie taki specyfik wspaniały, jak go internet maluje. Maseczka, plasterek, czy jakkolwiek chcielibyśmy to coś nazwać, praktycznie rzecz biorąc nie działa, jeśli wcześniej nie rozgrzejemy twarzy parą (a ten fakt często się w instrukcjach pomija). Dopiero, gdy to zrobimy, pojawią się jakieś efekty. Przyznaję – z czymś tam sobie żelatyna radzi i faktycznie można powiedzieć, że w pewnym stopniu to działa – skóra będzie gładsza w dotyku, jakby oczyszczona. Nie ma co jednak liczyć na usunięcie największych i najgłębszych zaskórników – żelatyna poradzi sobie tylko z łatwiejszymi ich przypadkami.

Aplikacja nie należy do najprzyjemniejszych. Zapach specyfiku odrzuca, szczególnie, jeśli zmieszamy żelatynę z mlekiem. Samo siedzenie pod tą specyficzną galaretką nie bawi – zupełnie, jakby ktoś oblepił nam czymś twarz. A jeśli (przypadkiem lub nie) mazidło pokryje miejsca, które porastają jakiekolwiek włoski, dochodzi ból regularnej depilacji.

Ocena ogólna – 6,5/10. W przybliżeniu. Nie jest źle – na mniej uporczywe przypadki żelatyna będzie jak znalazł, trochę wygładzi cerę, usunie nieco starego naskórka. Minus za czasochłonność  procesu (niewspółmierną do efektów), zapach, aplikację i doświadczenie łażenia z zaschniętą galaretą na twarzy. Może kiedyś wrócę do tej metody, ale póki co – dalej wspieram wszelkiego rodzaju peelingi, które ten sam efekt dadzą w znacznie krótszym czasie i w przyjemniejszy sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>