Olejek zamiast kremu – mała zmiana, wielkie efekty

W bawieniu się kosmetykami naturalnymi najbardziej irytuje mnie, a jednocześnie zachwyca właśnie to, że przypadkowe odkrycia mogą dać kompletnie nieprzewidywalne efekty. Inną kwestią jest, czy są to efekty negatywne, czy pozytywne, ale dzisiaj skupiam się na tych drugich. Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł, by podzielić się tym moim małym-wielkim odkryciem, chociaż wielu z Was ono nie zaskoczy. Metoda wcale nie jest nowa, ani super odkrywcza, ani nie wnosi nic zaskakująco… ale mnie zachwyciła.

Historia jest prosta i krótka. Długoletnie walki z wszechobecną suchością skóry zaczęły działać mi na nerwy. Ograniczyłam kontakt z Sodium Laureth Sulfate we wszystkich kosmetykach (chociaż, mea culpa, zdarza mi się z niego korzystać w żelach i mydłach), nacierałam się kremami takimi i innymi, piłam jeszcze więcej płynów. Nie dość, że dalej byłam wysuszona jak Sahara, to jeszcze nękały mnie irytujące niedoskonałości cery. Nie działało nic, dopóki gdzieś-tam, kiedyś-tam, bardzo dawno kilka tygodni temu nie spojrzałam pod innym kątem na olejek, który na ogół nakładam przed myciem na włosy.

Sama przygoda z olejowaniem włosów była w moim przypadku fiaskiem, przynajmniej na początku. Do olei zniechęciłam się dość porządnie, i dopiero po roku czasu powróciłam do tej metody pielęgnacji włosów, zmieniając metodę. Nagle odkryłam, że moje włosy lubią oleje. A skoro i włosy je lubią, to czemu nie całe ciało? Ostatecznie nic innego nie działało, a ja miałam niewiele do stracenia. Siadłam do przekopywania się przez źródła. Dowiedziałam się, że olej zamiast kremu to nie taki głupi pomysł.

Chociaż latami unikałam tłustych kremów i wierzyłam, że tłuste tylko zapycha pory i powoduje więcej problemów, dałam szansę olejkowi, który miałam akurat w domu. Okazało się, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Kropla lub dwie, wtarta w umytą skórę, wchłonęła się błyskawicznie, a efekt nawilżenia utrzymał się długo. Już po pierwszym użyciu stwierdziłam, że na dobre odstawiam wszystkie kremy, nawet organiczne kosmetyki z apteki.

Odkąd zamieniłam krem na olej, nie tylko na twarzy, ale i na ciele, zaczęłam dostrzegać same pozytywy tej zmiany:

  • skóra twarzy i ciała przestała być notorycznie przesuszona, a efekt nawilżenia utrzymuje się nawet, jeśli pominę „dawkę” oleju
  • wzmocniły się paznokcie, rzęsy i brwi – ten efekt akurat nie był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ od dawna stosowałam na nie olej rycynowy; o jego działaniu na paznokcie można przeczytać tutaj
  • zniknęły problemy z cerą; uporczywie zapchane pory odblokowały się i pozbyłam się większości zaskórników;
  • cera jest gładsza, wygląda na lepiej odżywioną, promienną

Temat olejowania skóry na pewno będę jeszcze badać – wiem, że niektóre oleje faktycznie mogą zapychać pory, a każdy typ skóry ma swojego ulubieńca. Innym razem powiem Wam też coś o metodzie OCM (Oil Cleansing Method), czyli olejowego oczyszczania skóry, które towarzyszyło mojemu eksperymentowi. On sam zakończył się miłą niespodzianką i na pewno będę zachęcać do korzystania z naturalnych olejków zamiast kremów – szczególnie jeśli zmagacie się z ciągle przesuszoną skórą.

 

26 przemyśleń na temat “Olejek zamiast kremu – mała zmiana, wielkie efekty”

  1. ~Anna M. pisze:

    Jaki to olejek? Kokosowy?

    1. Damascena pisze:

      W tym momencie używam Alterry z limonką. Mieszanina różnych olejków dostępna w Rossmannie. Mam w planach wypróbować olejek z róży, bo w takim celu go jeszcze nie używałam. :)

    2. ja tak samo wypróbowałam olej lniany
      i też było super.
      Trzeba poszukac w sklepach oleju który jest niskooksydacyjny
      (bo taki ma mały dostęp do tlenu i zawiera dużo kwasów omega 3)

      Moja przesuszona skóra zniknęła.
      Teraz mam cerę normalną :)))

      Pozdrawiam

    3. ~Mgr inz. pisze:

      Z chemicznego punktu widzenia moze byc rzepakowy. Z punktu widzenia voodoo polecam jedwabno-rozano-kolagenowy.

  2. ~demirja pisze:

    zakup sobie olej arachidowy ( o ile nie jesteś uczulona) w sklepie spożywczym i z pestek winogron, oraz lniany (ten jest cięższy od dwu pierwszych)
    do mieszanek też olejek migdałowy – to w aptece, jest lżejszy od różanego i bardziej wszechstronny. Radze uważać z arganowym, bo chociaż jest bardzo popularny, to jednak może nie być dobrze tolerowany przez skórę, a na pewno warto go jednak „rozcieńczyć” na bazie np. o;iwy z oliwek; olejek marchewkowy podobno również jest doby, acz tego jednego nie testowałam. z czasem możesz poszukać informacji o maceratach olejowych z ziół :) to kosmetycznie bardzo ciekawy temat :)

    1. Damascena pisze:

      Olej z pestek winogron stosowałam na włosy, podobnie z olejem lnianym. Lniany jest też świetny w olejowym oczyszczaniu skóry. A o tym, że arganowy może powodować alergie, nie wiedziałam. :)

  3. ~agnieszka pisze:

    Każdy powinien dobierać kosmetyki według rodzaju cery. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Jednemu pomaga olejek, a drugiemu to samo narobi szkód. Lepiej iść do kosmetyczki/kosmetologa i indywidualnie dobrać pielęgnację, a nie sugerować się poradami z netu.

    1. Damascena pisze:

      Nigdzie w poście nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Jak wspomniałam w zakładce „Mam Ci coś do powiedzenia”, nigdy nie obiecuję cudu i że wszystko zadziała u każdego. Opisałam swoje i tylko swoje doświadczenia. Nikomu nie odradzam konsultacji z kosmetyczką czy lekarzem. Sugerowanie, że nakłaniam wszystkich do odstawienia kremów jest zwykłą nadinterpretacją.

  4. ~Przemuko pisze:

    odkrycie w chu….

    Rzymianie starozytni sie smieja z tych co na nowo odkryli kolo :P

    a jak myslisz? jak sie myli Rzymiania 2000 lat temu kiedy nie uzywali mydla? oliwa z oliwek + skrobaczka i jazda :P

    1. Damascena pisze:

      Można się zdziwić, jak wiele osób nie ma pojęcia o takich rzeczach, biorąc pod uwagę ilość chemii obecnej wszędzie dookoła nas. Niech „Rzymianie” śmieją się dalej, mi to wręcz lata. :) Ostatecznie osoby zainteresowane postem i tak wykorzystają to „odkrycie w chu..”, które dla nich faktycznie będzie pożyteczne. Nie wszyscy wiedzą o rzeczach oczywistych, a o kosmetykach stosowanych przez kultury starożytne mnóstwo osób nie ma pojęcia. Właśnie dla takich osób powstał ten blog – osób chętnych dowiedzieć się czegoś nowego, a nie wypisujących z nudów zgryźliwe komentarze na blogach, do których więcej nie wrócą.

  5. ~inna pisze:

    Ja od lat używam oliwy z oliwek. Kremy mnie uczulają.

  6. ~Bejca pisze:

    Moją skórę uratował olejek migdałowy. Kupiłam go na włosy i szybko zorientowałam się co zrobił z moimi dłońmi przy okazji. Zaczęłam więc próbować na twarz oraz resztę ciała. U mnie rewelacja, szczególnie na permanentnie przesuszonych łokciach i piętach. Ważne też to, co napisałaś – trzeba znaleźć olejek odpowiedni dla siebie i nie zniechęcać się, jeśli pierwszy daje złe efekty, po prostu szukać dalej.

  7. ~Marks77 pisze:

    Nie ma to jak napisać poradę bez nazwy- konkretnej!

    1. Damascena pisze:

      Ponieważ porada była ogólna, zamiany (jakiegoś) kremu na (jakiś) olejek. Wyżej w komentarzach padło pytanie o to, czego używałam, i tam też jest odpowiedź.

  8. ~lilak pisze:

    Używam olejków do twarzy i ciała (a nawet piję )od dwóch lat. Zainteresowałam się wówczas gdy przez przypadek przeczytałam, ze działa doskonale na blizny i tak było ok. 50% poprawa wyglądu 8=letniej blizny – nic innego nie działało choć wydałam majątek. Był to olejek indyjski Khadi przeciwzmarszczkowy. I tak się zaczęło. Przerobiłam różne olejki ale teb pierwszy uważam za najlepszy, następny to olejek perilla, olejek ze słodkich migdałów – doskonały również do zmywania makijażu, olejek z opuncji figowej – drogi ale stosuję go tylko pod oczy i czasami na twarz. Zmarszczki w dużym stopniu zmniejszone. cera mieszana stała się normalna – zminimalizowane przebarwienia i wypryski. Całe ciało nawilżone pod warunkiem, że spłuczemy letnis wodą lub zastosujemy na mokre. Do picia polecam z czarnuszki również do pilingu z kawą raz w tygodniu. Lilak

  9. ~Bittersweet pisze:

    Jakiego dokładnie oleju używałaś do twarzy, od początku alterry?

    1. Damascena pisze:

      Alterry i oleju lnianego. Ten drugi mniej ładnie pachnie, ale działa tak samo dobrze, o ile nie lepiej. :)

  10. ~pamcia pisze:

    jeden ounce virgin oil lub olej winogronowy i w to wpuscic 7-10 kropel green tree oil nawspanialsza sprawa oczyszcza,wygladza, nawilza

  11. ~Kate pisze:

    jakie oleje polecane są do cery wrażliwej, mieszanej, dość mocno przetłuszczającej się w strefie T, z dużą ilością zaskórników, których ogromnie chcę się pozbyć?

    1. Damascena pisze:

      Ten typ cery wygląda na podobny do mojej – a zatem poleciłabym olej lniany oraz ryżowy (który testuję od niedawna i super się sprawdza). Poradzą sobie one z nawilżeniem w suchych regionach twarzy, a być może i w Twoim przypadku znormalizują zaskórnikowe sprawy (u mnie tak było), bo czasem sucha skóra reaguje niedoskonałościami. Pomoże również olej rycynowy, trzeba jednak zmieszać go z innym olejkiem – w przypadku skóry tłustej, w proporcji 1/3 do reszty mieszanki. Nie próbowałam go nakładać prosto na twarz, ponieważ obawiałam się, że może on nadmiernie wysuszyć inne rejony twarzy, a wykorzystałam go w metodzie Oil Cleansing Method, o której wpis będzie niedługo. :) Z moich osobistych doświadczeń mogę powiedzieć, że kiedy już nawilży się twarz odpowiednim olejkiem, ważne jest „mechaniczne” oczyszczanie twarzy – właśnie OCM i regularne peelingi.

  12. ~Kate pisze:

    Dziękuję za wskazówki!:) oleje już zamówione, czekam na wpis o OCM :)

    1. Damascena pisze:

      Dodałam go w ostatnią środę, o, tutaj. :)

  13. ~WWW pisze:

    A do suchej?

    1. Damascena pisze:

      Olej lniany, ryżowy, jojoba, z awokado, z pestek moreli… Tak na początek.

  14. ~ema pisze:

    A ja jestem zachwycona olejem kokosowym zarówno do ciała jak i do twarzy, a twarz mam suchą jak ta przysłowiowa sahara. Po oleju jest szczęśliwsza, miękka i nawilżona. Niedawno zorientowałam się, ze mam uczulenie na sls, od którego miałam okropne suche plamy na ramionach, po odstawieniu takiej chemii „leczyłam” się właśnie kokosowym olejem, dosłownie po kilku dniach skóra na ramionach się wygoiła i teraz jest gładka! Olej stosuję po kąpieli na jeszcze wilgotną skórę. Poza cudownymi właściwościami kokosowy uwielbiam za zapach:) Aaaa.. kosmetyczka poradziła mi, żeby jednak na twarzy oleju nie zostawiać na całą noc, tylko np. pochodzić w nim wieczorem i potem zmyć, bo podobno zapycha..ale moja skóra się nie buntuje, gdy jest długo naolejowana :)

    1. Damascena pisze:

      Miałam podobnie z slsami, bez nich jest mi znacznie lepiej. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>