Peeling kawowy: aromatyczne oczyszczanie

Z żalem, ale zakończyłam polsko-bułgarskie wakacje. Powracając z rozgrzanych upałem sofijskich ulic, przerywam ciszę na blogu. Dzisiejszy post zainspirowany jest faktem, że po długiej przerwie dorwałam się do wszystkich swoich ukochanych kosmetyków i urządziłam sobie dzień SPA, nadrabiając pielęgnacyjne zaległości. Od razu sięgnęłam po jedno z moich ukochanych mazideł – peeling kawowy.

 

Peeling kawowy - kawa

Peeling kawowy

Receptę na taki samodzielnie przygotowany peeling znalazłam dawno, dawno temu jako jeden z środków na ujędrnianie skóry, walkę z rozstępami i cellulitem. Te ujędrniające właściwości peeling z kawy zawdzięcza przede wszystkim kofeinie, która dodaje skórze energii, oraz właściwościom olejku, z którym mieszamy kawę. Bazę peelingu stanowią jej zmielone ziarenka, ale na szczęście kawa nie musi być z najwyższej półki, by spełnić swoje zadanie – jej smak i cena nie mają tutaj znaczenia. Do niewielkiej ilości ziarenek dodajemy olej, dzięki której peeling będzie bardziej wilgotny i łatwiejsze będzie jego rozprowadzenie. Może być to zarówno zwykły olej, oliwa z oliwek, lub jakikolwiek inny olejek, który zechcemy wykorzystać – w mojej mieszance znalazł się olej lniany, którego w ostatnim czasie używam również do olejowania włosów, a który fantastycznie nawilża suchą skórę. Tak przygotowanym peelingiem  masuję twarz lub ciało przez kilka chwil, a następnie obficie spłukuję wodą. Skóra jest gładka, pokryta lekkim filmem oleju, ale nie tłusta. Sprawia wrażenie dokładnie oczyszczonej.

Peelingu z kawy można użyć:

  • do twarzy, aby usunąć martwy naskórek, zaskórniki i niedoskonałości,
  • do całego ciała i stóp, aby je nawilżyć i wygładzić,
  • jako kosmetyku ujędrniającego skórę, jeśli walczymy z widocznymi rozstępami i cellulitem,
  • do oczyszczania skóry głowy – jako peeling skóry głowy, chociaż jako długowłosa blondynka jeszcze nie odważyłam się spróbować.

Oczywiście, najprzyjemniejszym aspektem peelingu kawowego jest jego zapach – prawdziwej, mielonej kawy, który osobiście uwielbiam. Przyznam się jednak, że nie tak często sięgam po to aromatyczne mazidło – niestety, potrafi ono nieźle zapaskudzić łazienkę, a moja ostatnia przygoda z regularnym nacieraniem się kawą zakończyła się zapchanym odpływem. ;) Nie ma jednak nic, co ma same plusy, więc z kosmetyku nie rezygnuję; po prostu stosuję go z większą ostrożnością.

3 przemyślenia na temat “Peeling kawowy: aromatyczne oczyszczanie”

  1. ~Aleksandra pisze:

    Zawsze chciałam spróbować tego peelingu, ale syf w łazience mnie skutecznie odstrasza:(

    1. Damascena pisze:

      To chyba kwestia wprawy, że z czasem ubabrana kawą powierzchnia łazienkowa się kurczy. ;)

  2. ~Kasia pisze:

    wiem że nieładnie, ale stosuje ten peeling pod prysznicem na basenie, silowni, saunie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>