Z czego zrezygnowałam na rzecz naturalnej pielęgnacji?

Zawsze kochałam wszystko, co naturalne – zioła, kosmetyki, nawet wszelkiego rodzaju rzeczy codziennego użytku. Nigdy nie lubiłam plastiku i już od dawna nie wyobrażam sobie nie czytać składów produktów spożywczych i kosmetyków. Jednak dopiero od niecałych dwóch lat tak naprawdę zrobiłam kosmetyczno-żywieniowy zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i pozbyłam się wielu rzeczy, które uważam za szkodliwe dla mnie, i bez których czuję się i wyglądam o wiele lepiej. Myślę, że warto spróbować i przekonać się, czy któraś ze zmian i Wam nie wyjdzie na dobre.

Czego się pozbyłam?

  • szamponów i kosmetyków myjących z dodatkiem siarczanów – szampony z SLS/SLES stosuję wyjątkowo rzadko jako formę oczyszczenia ich z nadmiaru substancji, które się nadbudowały na powierzchni włosa. Żelów pod prysznic z SLS/SLES unikam jak ognia, gdyż wyjątkowo wysuszają moją skórę.
  • kremów z substancjami filmotwórczymi – przykładowe paraffinum liquidum nie jest dla mnie obietnicą zachowania stanu nawilżenia skóry, a raczej zablokowanych porów i wielkiego focha ze strony własnej cery.
  • płynnych fluidów i ciężkich pudrów – ciężko było wyrwać się z błędnego koła podkład powoduje u mnie wypryski, więc maskuję je podkładem, ale odkąd przerzuciłam się na niekomedogenne (niezapychające), lekkie pudry naturalnego pochodzenia, maskujących i matujących podkładów nie potrzebuję w ogóle; nie patrzę również w stronę kremów typu BB.
  • kosmetyków do włosów naładowanych silikonami – nie będę demonizować silikonów, że wszystkie są be i trzeba się ich absolutnie pozbyć, bo to nie prawda. Unikam ich jednak w szamponach, odżywkach i balsamach, a silikonowe sera stosuję tylko do zabezpieczenia końcówek włosów.
  • gumek z metalowymi elementami, wsuwek, szpilek-klamer – choć nie jest to element do końca kosmetyczny, na pewno jest punktem obowiązkowym w mojej pielęgnacji włosów, o które dbam bardziej, niż o cokolwiek innego; wszelkie metalowe elementy łamią i osłabiają moje delikatne włosy, więc bez żalu opróżniłam z nich swój włosowy arsenał.
  • zwykłego ręcznika do włosów – włosy osuszam kawałkiem bawełny, np. starym t-shirtem. Bawełna jest delikatniejsza od zwykłego ręcznika.
  • bawełnianej poszewki na poduszkę – choć wycieram włosy w bawełniany podkoszulek, śpię na satynie, która wygładza włosy i nie powoduje, że podczas snu się one niszczą.
  • myjących żeli do twarzy – tych „bohaterów” pozbyłam się tak dawno, że właściwie można powiedzieć, że nigdy z nich nie korzystałam. Jako młoda nastolatka, która zielonego pojęcia nie miała o ich faktycznym działaniu, zostałam opieprzona z góry na dół przez kosmetyczkę, która próbowała poradzić sobie z problemami, które żele zamiast rozwiązać, jedynie nasilały.
  • plastikowe szczotki do włosów – łamią, szarpią i wyrywają włosy, nieważne, jak przekonująco producent wyraża się o ich delikatności. W planach mam zakup szczotki z naturalnego włosia.

Co się pojawiło?

  • oleje, oleje i jeszcze raz oleje – kiedyś już wspominałam, że do olei zniechęciłam się z powodu nieumiejętnego ich stosowania; teraz nakładam je wszędzie: na włosy, skórę, paznokcie, brwi i rzęsy; oleje piję i przemycam gdzie tylko się da.
  • kosmetyki pozbawione chemii – zdając sobie sprawę, ile chemii jeszcze przyjmuję z innych źródeł, na które nie mam wpływu, eliminuję ją maksymalnie z kosmetyków; oczywiście, mowa tu o nadmiarze i złej chemii, bo nie można popadać w paranoję. Uwielbiam domowe kosmetyki: płukanki, maski, toniki.
  • lepsze jedzenie – zmienić nawyki żywieniowe jest najciężej i wciąż jeszcze nad tym pracuję, ale pokochałam na dobre warzywa strączkowe, bakalie, jogurty, koktajle, zieloną herbatę i zwykłą, niegazowaną wodę

 

Zdaję sobie sprawę, że to tak naprawdę początek wszystkiego i nigdy nie będę w stanie zminimalizować tych wszystkich negatywnych czynników, które zminimalizować bym chciała. W sumie, i tak jestem zadowolona z dotychczasowych efektów – na pewno było warto postarać się o zmiany i wyrzec się kilku rzeczy, które mają nam być niezbędnie potrzebne, bo tak mówią reklamy. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>